|
|
Przełomowy moment w programie restrukturyzacji w stoczniach
Dla ostatnich byłych pracowników Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa 30 listopada kończy się okres pobierania świadczeń, zgodnie z podpisaną umową udziału w programie zwolnień monitorowanych (PZM).
Termin zakończenia ich pobierania jest różny, ponieważ przystąpienie do PZM było realizowane etapami; od stycznia w Szczecinie, a od marca w Gdyni.
- Wszyscy stoczniowcy nadal będą mieli prawo korzystania z innych usług przewidzianych PZM, aż do momentu podjęcia pracy w nowym miejscu. - powiedział nam Andrzej Głowacki, prezes spółki Doradztwo Gospodarcze DGA. - Natomiast samo zakończenie pobierania świadczenia powinno stać się dodatkowym bodźcem do podjęcia decyzji o wyborze miejsca pracy.
Spośród 9.100 zwolnionych w obu stoczniach, umowy PZM podpisało prawie 8 tysięcy osób (4412 w Gdyni, 3585 w Szczecinie). Uczestniczyły one w ponad 16 tys. spotkaniach doradztwa zawodowego, które miały na celu poznanie oczekiwań uczestnika PZM wobec przyszłej sytuacji zawodowej, określenie jego możliwości i predyspozycji, a następnie skierowanie na odpowiednie szkolenie, warsztaty lub do pośrednictwa pracy.
- Do 18 sierpnia zainteresowanie szkoleniami i szukaniem pracy było małe, ponieważ większość stoczniowców liczyła na ponowne zatrudnienie przez nowego właściciela Stoczni – mówi Andrzej Głowacki – Później sytuacja się zmieniła, choć nadal wielu pracowników wstrzymuje się z bardziej aktywnym poszukiwaniem pracy do czasu zamknięcia drugiej aukcji majątku obu stoczni, co nastąpi zapewne w połowie grudnia.
Sporo osób zdecydowało się na zmianę kwalifikacji, uzyskując nowe zawody (np. kierowcy kategorii zawodowych), a część na uzyskanie certyfikatów zawodowych. W Gdyni dotychczas uczestniczyło w szkoleniach lub nadal uczestniczy prawie 2.800 osób, a w Szczecinie 2400 osób, czyli w obu zakładach prawie 70 proc. objętych projektem Agencji Rozwoju Przemysłu „Wsparcie dla pracowników sektora budownictwa okrętowego dotkniętych negatywnymi skutkami restrukturyzacji” (jego częścią jest program PZM).
Nadrzędnym celem projektu jest wsparcie zwolnionych Stoczniowców, czyli pomoc przy znalezieniu nowego miejsca pracy. Nie jest to łatwe w dobie kryzysu. Na dwa tygodnie przed zakończeniem wypłat świadczeń pieniężnych już ok. 700 byłych pracowników Stoczni zatrudniło się w oparciu o umowę o pracę lub podjęło działalność gospodarczą. Wynika to z oświadczeń pracowników oraz ankiet telefonicznych. Z 1.300 przeprowadzonych rozmów z uczestnikami projektu prawie 40 % oświadczyło, ze dostrzega dużą szansę podjęcia wkrótce pracy.
Zdaniem Głowackiego potwierdza to motywację, pozytywne podejście i kreatywność byłych pracowników Stoczni.
Założenia programu PZM są dobre, ocenia prezes Głowacki. Jednak w przypadku wykorzystania go w innym zakładzie pracy warto wnieść dwie poprawki, dodaje. Po pierwsze, pracownik powinien mieć alternatywę poboru z góry części świadczenia pieniężnego (np. 80 proc.) w przypadku, gdy wcześniej zdecyduje się podjąć pracę w nowym miejscu. Obecnie kwota dodatku (2500 zł brutto) wpływa demotywująco na szybsze przejście do nowego zakładu. Po drugie, ocenia Andrzej Głowacki, korekty wymaga przepis, że pracownik korzysta z innych usług PZM tylko do zatrudnienia w nowym miejscu pracy. Tymczasem może się zdarzyć, że będzie to praca albo krótkotrwała, albo nieodpowiednia dla pracownika, czyli spowoduje dalsze, niekiedy długookresowe, poszukiwania nowego zatrudnienia.
Mój rozmówca podkreśla, że według GUS-u dzisiaj statystyczny bezrobotny w Polsce poszukuje pracy przez 13 miesięcy. I stąd analiza wskaźników zatrudnienia przed zakończeniem pobierania świadczeń pieniężnych nie jest odzwierciedleniem stanu faktycznego. Jestem optymistą i wierzę w potencjał byłych pracowników Stoczni podsumowuje A. Głowacki.
Piotr Stefaniak
www.wnp.pl
13-11-2009
|